• Wpisów:114
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 23:14
  • Licznik odwiedzin:23 740 / 2176 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
oxfordka
 
scratchpadteens
 
Żyje pani jeszcze?
 

scratchpadteens
 
ta-z-problemami
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Obiecałam, że napiszę co u mnie.
W styczniu miałam studniówkę poznałam bardzo sympatycznego chłopaka itd. Rozmawialiśmy ze sobą, później też utrzymywaliśmy kontakt. Sprawa na tyle się skomplikowała, że pojawił się drugi. Jako że jestem bardzo otwartą osobą powiedziałam mu wprost, że nic z tego nie będzie i aby nawet nie próbował się angażować itd. Myślałam, że zrozumiał (już bardziej dosłownie mu powiedzieć tego nie mogłam ) ale nie. Oczywiście musiał wyskoczyć jak filip z konopi, i powiedział że się zakochał I wyszło później coś na zasadzie: Jest nas dwóch więc wybierz jednego.
Ehh nienawidzę czegoś takiego, więc póki co sobie podarowałam obu panów i skupiłam się na maturze, która jest o zgrozo za 2 miesiące ( no już nie całe)

Co do osoby, która mnie oszukała. Mam "koleżankę", która zostało oskarżona o kradzież pieniędzy jako że znam ją od dzieciństwa wydało mi się to totalną bzdura. I jak matka broni swoje dziecko, tak i ja stałam po jej stronie. Niestety jak już wszystko rzekomo się wyjaśniło, wszyscy sobie to wybaczyli itd. On po prostu wyciągnęła mi pieniądze z mojego pudełka z oszczędnościami... Na całe szczęście wzięła 50 zł, a miałam tam 800 zł . Nie robiłam afery bo to ona musi z tym żyć a ja sobie poradzę. Po prostu już wiem, żeby naiwnie nie ufać każdemu.

A co u was? Opowiadajcie!
  • awatar masakraaaa!!!: Eh a Ty czułaś cokolwiek do jednego z panów?? coś więcej niż przyjaźń ?? ;) Eh za rok ja będę miała maturę i już nie mogę ... Jaki masz temat pracy na polski ?? A co do przyjaciółki to współczuje... Wiem jak to jest się na kimś zawieść :(
  • awatar BlueAndYellow: dziękuje :** i nawzajem ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
111 dni temu dodałam ostatni wpis, o matko.
Powiem, że czuję się beznadziejnie osoba której zaufałam oszukała mnie. Nienawidzę gdy ludzie to robią! ;/


Przepraszam bardzo, że się nie odzywałam nadrobię wasze wpisy jak wróci mi humor...

Opowiem wam o mojej miłość ( o litości ) i innych bzdetach z mojego prywatnego życia... buziaki **
  • awatar masakraaaa!!!: czekamy !!! ♥
  • awatar Powerfulleyes: Wiele osób nie porządkuje swojej listy obserwowanych i znajomych uważam, a niektórzy tak jak ja nie usuwali w razie jakbyś się nieoczekiwanie pojawiła :D
  • awatar Powerfulleyes: huhu :D jeśli jeszcze nie usunęłam Cię z listy obserwowanych to znak, że coś jest w Tobie co mi zabraniało to zrobić ';D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
~3~


Czasami sobie myślę jaki człowiek jest głupi - w tym momencie mowa o mnie. Siedziałam na tej cholernej ławce do 2 może 3 nie ważne w każdym bądź razie nie było to na pewno mądre posunięcie. Rano... tak rano cóż za ironia wstałam o 12 i pisze rano, ale wracając obudziła się obolała, zakatarzona oraz rozpalona. Zwlekłam się z tego łóżka, które z całych sił wzywało mnie bym wróciła ale odwróciłam się na pięcie i udałam się do kuchni. Z dna szuflady wyciągnęłam termometr i jakieś lekarstwa, ale nie byłam bym sobą gdybym wszystko miała w idealnych porządku. Tabletki, krople, zioła i wiele innych na co mi to skoro wszystko już po terminie, a na pudełeczkach widnieje data 2009 rok. Poczekaj, poczekaj jaki to mamy rok aaa no tak 2012, z pod pachy wyciągnęłam termometr - yhym 39 stopni no dobra trzeba się ubrać i pognać do apteki. Wyszarpałam z mojej szafy jakieś dresy pasowało by w końcu uprzątnąć to mieszkanie bo za niedługo to zacznie ono żyć własnym życiem wraz z grzybami i bakteriami. Rozczochrana, nieumalowana, w za dużych dresach pognałam do apteki - o rany nigdy więcej. Nasłuchałam się jak to pewien Johny poleciał do swojej kuzynki do Ameryki i poznał tam piękną hiszpankę, która okazała się oszustką, która okradła go na ponad 12 tysięcy funtów. Wróć, wróć to zdanie nie ma sensu po prostu okradła go i tyle ale mniejsza z tym. Stojąc w tej kolejce cały czas czułam czyiś wzrok na sobie, no kobiety to czują prawda? No ale ja nie mam w zwyczaju oglądać się za siebie bo coś moja intuicja mi podpowiada, podeszłam w końcu do okienka młoda farmaceutka patrząc na mnie szybko domyśliła się czego potrzebuje
- więc coś na przeziębienie dla pani?
- Tak, ale proszę coś na prawdę skutecznego
Szukała jakiegoś leku w tysiącu specyfikach o dziwnych nazwach zastraszająco podobnych do siebie. W końcu podała mi dwa fioletowo-niebieskie pudełeczka
- Proszę brać 3 razy dziennie o tych samych porach przez 5 dni jak nie pomorze to proszę udać się do lekarza
Szybko przytaknęłam, zapłaciłam i odwróciłam się udając w kierunki drzwi. Teraz mogłam dokładnie przyjrzeć się każdej osobie stojącej w kolejce. Głównie były to osobę z podobnym wyrazem twarzy do mojej - podkrążone oczy, czerwony nos, zarumienione policzki. O i znalazłam mojego obserwatora, a był to nie kto inny jak elegancki biznesmen. Zabawne jest to, że nie wiem czym tak na prawdę się zajmuje a przypięłam mu etykietkę '' biznesmena''. Szybko odwróciłam wzrok aby nie zauważył, że się mu przyglądam i wyszłam z apteki. Zabawne ale pierwszy raz poczułam się zakłopotana przyglądając się komuś, tak na prawdę nigdy nie sprawiało mi to problemu. Czasami nawet bezczelnie przyglądałam się danej osobie aby ją onieśmielić. Oprócz epizodu w aptece nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, no nawet nie miało szans jak bo zabarykadowałam się w domu pod ciepłym kocem przed telewizorem.
~4~

Po trzech dniach w końcu włączyłam laptopa nie wydarzyło się nic szczególnego wylegiwanie się pod ciepłym kocem i oglądanie po raz 10 tego samego odcinka serialu zupełnie nic fascynującego. Żeby nie było ruszyłam się trochę i posprzątałam mieszkanie kosztowało mnie to tyle wysiłku i potu, że od teraz sprzątam regularnie. Tak, tak obiecywałam to sobie ostatnim razem ale teraz będzie inaczej. Więc po raz pierwszy od no praktycznie czterech dni nie licząc epizodu z apteką wyszłam na zewnątrz i udałam się w kierunku mojej ulubionej kawiarni. Zrobiłam staranie delikatny makijaż, włosy upięłam w kok, a zamiast starego za dużego swetra założyłam dzianinową niebieską sukienkę. Nie wiem właściwie dlaczego postanowiłam zrobić coś innego, może moje serce próbuje mi w jakiś sposób pokazać, że czas w końcu kogoś znaleźć. Usiadłam przy moim stoliku, dzisiaj bez laptopa, siedziałam z książką. Zamówiłam gorącą czekoladę i wpatrywałam się w jedno miejsce przy oknie. Tak, tak dobrze myślicie to miejsc tego owego "eleganckiego biznesmena". Nie przyszedł, ani o 17 ani w ogóle. Siedziałam tam do 20 spakowałam swoje rzeczy i postanowiłam pójść na spacer. Jak na Londyn o tej porze roku było wyjątkowo "ciepło", nie padał deszcze. Spacerując po uliczkach wśród drzew mijałam zakochane pary, dopiero teraz zauważyłam, że mi tego brakuje. Wtedy gdy on ze mną rozmawiał czułam się dobrze w towarzystwie mężczyzny, czułam się dobrze w jego towarzystwie. Miał takie piękne oczy o kolorze błękitnego nieba, czekoladowe włosy, smukłą sylwetkę i cudowny śnieżnobiały uśmiech. Pierwszy raz piszę o swoich uczuciach wcześniej byłam jak cyborg obserwujący ludzi, nie wiem co to miłość, nigdy nie poznałam tego uczucia. To nie możliwe, że jeden obcy mężczyzna potrafił zmienić we mnie wszystko nie robiąc nic. Tylko rozmawiał, uśmiechał się, czasami jego ciepłe dłonie zahaczały o moje, zadając pytanie patrzył wymownie w moje oczy tak głęboko jak by wyznawał wobec mnie jakieś uczucia. Oszalałam, zwariowałam, nie powinnam o nim myśleć, nie znam jego imienia. Dobra oddycham głęboko, muszę zapomnieć o nim, powinnam się skupić na czymś innym wziąć się za siebie. Po powrocie do domu zaczęłam przeszukiwać internet w celu znalezienia jakiegoś zajęcia, planu na życie, inspiracji. Nie znalazłam nic ale nie poddaję się jutro pójdę do biblioteki wypożyczę parę książek o planowaniu życia, biznesie, motywacji i tym podobne. Muszę zapomnieć, po prostu muszę!
  • awatar masakraaaa!!!: cudne :D czekam na następne odcinki :*
  • awatar The end...: Zbyt często oceniamy,nic o kimś nie wiedząc. Masz talent,nie zmarnuj go :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
~ 1 ~


Co dziennie spotykam zabieganych ludzi nie wiedząc gdzie biegną, a ja w tym biegu jestem całkowicie w tyle.Uwielbiam dumać na różnymi drobnymi rzeczami, a Londyn jesienią do tego skłania. Codziennie po południu siadam w mojej ulubionej kawiarni, zatracając się w zapachu gorącej kawy pomieszanym z aromatycznym zapachem cynamonowych świeczek. Czuje się wtedy jak dziecko przy wigilijnym stole szczęśliwa, zatracona w swych marzeniach. Może powinnam dogonić biegnący tłum ale po co tak biegać bez celu. Ja mam swój cel, do którego dążę sumiennie i powoli. Moim celem jest życie, życie z różnych perspektyw. Ktoś może pomyśleć wariatka, która całymi dniami obserwuje ludzi, zna ich każdą słabość, każdą wadę. Ale to jest w nich piękne są tak wyjątkowi. Gdy mijam ich ulicami, a oni zestresowani biegną załatwiając setną rzecz w tym miesiącu mimo że mamy dopiero 6. Moją uwagę przykuł pewien mężczyzna, było to dla mnie coś nowego. Na pierwszy rzut oka elegancki biznesmen, różniło go to że codziennie o 17 siadał w "naszej" ulubionej kawiarni zamawiał gorącą kawę siadał przy oknie i spoglądał na to co się dzieje na zewnątrz deszczowego Londynu. Nie odbierał telefonów, nie pisał nerwowo na laptopie, nie wypełniał papierów. Po prostu siadał przy oknie i obserwował, czasami przynosił książkę i zatracał się w niej na kilka godzin.
Ludzie przywykli do moich obserwacji, wiedzieli że stolik w ciemnym rogu sali jest mój. Siadałam tam z moim starym laptopem, zawsze z niedbale splecionymi w warkocz włosami, okularach z grubymi oprawkami i luźnym, ciepłym swetrze. Ale tak na prawdę nikt nie wiedział kim jestem. Ludzie w tym szaleńczym świecie nie przejmują się napotkanymi osobami. Wpadali zdyszani zamawiając kawę, a jedyny dźwięk jaki po nich pozostał to był stary blaszany dzwoneczek na drzwiami, który dzwonił przy ich otwieraniu i zamykaniu. Biegali tak szybko, że nawet ten biedny stary dzwonek nie nadążał. Drwili czasami szepcząc, że jestem starą panną myślącą, że jest pisarką bądź artystką. Wbrew pozorom nie jestem starą panną, mam zaledwie 21 lat, a na miłość mam czas. Pisarką też nie jestem, nie posiadam takiego talentu jak Szekspir, po prostu jestem obserwatorem opisuje to co widzę. Nie będę was trzymać w niepewności nazywam się Mary Bird. Rodzice często powtarzali, że to nazwisko wyjątków do mnie pasuje gdyż jestem człowiekiem wolnym jak ptak.
~ 2 ~


Mój dzień zaczyna się zwykle tak samo ale dzisiejszy był dość specyficzny. Mimo, iż nie spoglądam na czas wstałam dzisiaj o 10 minut później niż zwykle. Może wydać się to zabawne 10 minut,ale w jakimś stopniu zaburzyło to moją harmonie. Do kawiarni przyszłam o te 10 minut później niż zwykle. Z przyzwyczajenia skierowałam się w stronę mojego stolika ale był zajęty. Zajęty przez owego eleganckiego biznesmena, a przecież była dopiero 16:11. Nie chciałam robić z tego awantury usiadłam przy oknie, ale nie wiele udało mi się zaobserwować. Jednak stolik w kącie pozwalał mi na swobodne obserwacje. Poirytowana spakowałam swoje rzeczy i wyszłam po godzinie. Zauważyłam zaskoczenia na twarzach ludzi, w końcu byli przyzwyczajeni, że siedziałam tam do zamknięcia. Wyszłam z kawiarni i udałam się w kierunku pobliskiego parku. Po raz pierwszy czułam się niepewnie, miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie krok w krok, ale nie miałam przyzwyczajenia obsesyjnie się oglądać za siebie więc to zignorowałam. Usiadłam na mokrej ławce, nie przeszkadzał mi deszcz, który powodował, że z minuty na minute moje ubrania robiły się coraz bardziej mokre i cięższe. Siedziałam tam i spoglądałam na opadające, mokre liście. Mijały godziny aż zapadł zmrok, a ja przemoknięta i zmarznięta nie miałam ochoty wracać do domu. Rozpamiętywałam w myślach swoje życie, jak w zastraszającym tempie się zmieniło. Nie tak dawno w liceum była imprezową nastolatką alkohol, imprezy to był mój żywioł ale coś się we mnie zmieniło. Nie bawiło mnie już upijanie się do upadłego, tańczenie do rana z obcymi ludźmi. Wolałam być sama ze sobą i notatnikiem, w którym zapisywałam swoje odczucia. Po skończeniu liceum poszłam na studia dostałam prace w lokalnej gazecie. Pisałam jakieś bzdury więc rzuciłam to wszystko. Trochę żałosne bo zostałam na utrzymaniu rodziców ale oni sami powiedzieli, że dopóki nie znajdę tej właściwej drogi to pomogą mi. Może to było naciąganie z mojej strony przecież nic nie robiłam, siedziałam w jakiejś kawiarni i gapiłam się godzinami na ludzi. Może znalazł by się jakiś głębszy sens ale po co go szukać. Z boku byłam leniem na utrzymaniu naiwnych rodziców. Zaczęłam powoli wariować z tymi moimi myślami z tego monologu wyprowadził mnie obcy głos.
- Zmokła pani.
Ha no rozbawiło mnie to spostrzeżenie, ignorując mężczyznę odpowiedziałam szybko tak i wróciłam do moich rozmyśleń. Ale on uparcie nie dał mi spokoju
- Nie znamy się ale...
Nie dałam mu dokończyć, zdenerwowana odwróciłam się i wrzasnęłam " Czego pan chce" po chwili zdębiałam to był ten elegancki biznesmen z kawiarni. Zdezorientowany zaczął się jąkać.
- Ch...Chciałem...
Poczułam się jak idiotka, spojrzałam na niego, a on próbował coś powiedzieć ale po mojej reakcji ciężko było poskładać słowa w całość
- Chciałem panią
- Ja przepraszam nie powinnam na pana krzyczeć ale nie jestem osobą, która często wdaje się w dyskusje z obcymi
Rozluźnił się i zaczął wyrzucać z siebie potok słów
- Tak zauważyłem, przesiaduje pani w kawiarni i obserwuje ludzi. Ale ja chciałem przeprosić nie powinienem siadać na pani miejscu ale było wolne chciałem zobaczyć co takiego magicznego jest w obserwowaniu obcych ludzi, że zajmuje pani to tyle czasu.
No tak miał racje co może być interesującego w obserwowaniu ludzi całymi dniami
- Sama nie wiem tak wyszło po prostu życie tak szybko pędzi, a ja jestem w tyle na samym szarym końcu
Rozmawialiśmy tak o sensie życia aż na zegarze wybiła północ, trochę jak w "Kopciuszku" tylko, że to on uciekał tłumacząc się pracą. Nalegał by mnie odprowadzić ale odmówiłam argumentując, że jeszcze sobie posiedzę. Ani razu nie zwróciliśmy uwagi żeby chodź się przedstawić, dalej byliśmy dwoma obcymi osobami z kawiarni.
  • awatar masakraaaa!!!: świetne :D
  • awatar The end...: tak czy siak marnujemy życie,ona tylko wybrała jakiś inny sposób na to :) Ten jej ubiór bardzo mnie przypomina :D Masz kilka literówek,ale to nie zniechęca do czytania,bo nie jest ich dużo,jeśli się robi błędy to trzeba miec przynajmniej coś co zainteresuje czytelników,a ty masz wielki talent :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Myślałam, że nie dam rady, że zawale szkołę. Dlatego zrezygnowałam z pisania a tu proszę mam jedne z najlepszych ocen w klasie, na ok 35 ocen mam dwie 1. reszta to od 3 w górę.
Moja frekwencja jest wzorowa opuściłam tylko 5 dni i to przez chorobę.
A następnie stęskniłam się i to bardzo. Zaczęłam pisać już opowiadanie nowe, trochę inne teraz czekam z dodaniem.
  • awatar Powerfulleyes: Ciesz się, że mamy tą samą osobę w znajomych :D tylko nick zobaczyłam i WOW!
  • awatar masakraaaa!!!: Oj to kochana brawo !! Hahaha ja jeszcze nie mam żadnej 1 ;D Ale za to dwie 2 ;( Hahaha zobaczymy jak długo ;D
  • awatar The end...: Będę czytac ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pamiętacie mnie? Wrociłam do pisania i do was
  • awatar Powerfulleyes: O KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA WRÓCIŁAŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MÓJ ROMANSIDŁOWY IDOL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • awatar masakraaaa!!!: Kochana nawet nie wiesz jak się ucieszyłam jak zobaczyłam komentarz od Ciebie !! ♥ W końcu będzie nam miał kto umilać wieczorki!! STĘSKNIŁAM SIĘ !!!! :*
  • awatar Radio-Aktywna: Witaj znów wśród nas! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Oderwałam się od niego i spojrzałam na tą cudowną niewinną twarz, spoglądał na mnie tymi pięknymi brązowymi oczyma.
- Suzi?
- yhy
Byłam tak rozmarzona, że nie byłam w stanie nic więcej powiedzieć
- Obiecaj mi, że do puki będziesz coś do mnie czuła dasz nam szanse
Uśmiechnęłam się, moja ciało owładnęło dziwne uczucie, nie potrafię tego opisać słowami ale było to coś cudownego. Coś co pozwalało mi powiedzieć,że nie opuszczę go aż do śmierci.
- Obiecuję, obiecuję bo coś nie pozwala mi od Ciebie odejść, bo gdy jesteś przy mnie to czuję się, że świat nie istnieje,ponieważ cię kocham, bardzo cię kocham
Ostatnie dodałam cicho i niepewnie ale wystarczająco głośno aby usłyszał
- A ty wiesz, że ja Ciebie też
- No coś mi się obiło o uszy
Znów objął mnie swym stalowym uściskiem i zatopił swoje usta w moich, delikatnie aczkolwiek namiętnie całował mnie zjeżdżając coraz niżej. Zostawiał lekko wilgotne ślady na mojej szyi, dekolcie, a ja bezwładnie oddałam się rozkoszy, nasze ciała były niczym idealnie dopasowane puzzle. Tańczyliśmy w pościeli, a nasze krzyki były muzyką, do której tak namiętnie tańczyliśmy. Po wszystkim leżeliśmy wtuleni w siebie, nasze dłonie były splecione a puls powoli zwalniał
- Patrick?
- Tak?
- Wiesz to może będzie mało romantyczne ale jestem cholernie głodna
Zaczął się głośno śmiać, tłumiąc ten śmiech próbował wydusić z siebie
- Bo wie... wie... wiesz ja też ubieraj się wyskoczymy na coś cholernie nie zdrowego
Wyskoczyłam szybko z łóżka i niezdarnie zaczęłam się ubierać. Po godzinie byliśmy gotowi do wyjścia, wzięliśmy się za racę i poszliśmy w kierunku pobliskiej restauracji na nasze ciała spadał zimny deszcz, a my zakochani spacerowaliśmy powoli mokrymi ulicami Londynu. Do chwili gdy w pewnym momencie poczułam dziwny chłód i przerażenie odwróciłam się, a wprost na nas jechał rozpędzony samochód Wojtka był zbyt blisko nas aby uciekać. Z oczu popłynęły mi łzy wtuliłam się w Patricka i wyszeptałam
- Kocham cię skarbie
- Ja ciebie też teraz już na zawsze będziemy razem
W ułamku sekundy poczułam uderzenie, odbiłam się od samochodu a nasze dłonie się rozplotły moje ciało bezwładnie upadło na pobliskie drzewo, czułam jak łamią mi się kości widziałam zakrwawionego Patricka. Zamknęłam oczy z których spływały mi łzy, zaczęłam się modlić powoli przestałam czuć ból czułam się bezwładnie. Nagle przeżyłam coś niezwykłego stałam obok swego ciała wraz z Patrickiem widziałam dookoła policję, karetki, słyszałam głos lekarza
- Nie żyją godzina zgonu 19:47
Widziałam jak przykrywają nasze ciała czarną folią ale to się już nie liczyło byłam tylko ja i Patrick już na zawsze razem zakochani.
THE END
  • awatar ShutUpBaby,♥: Ah, skąd ja to znam xD Mnie też wiele rzeczy się komplikuje na drugim blogu, z opowiadaniem. Często czegoś zapominam i muszę wracać xD Cieszę się że piszesz, a to też z gatunku "romans" ? :D
  • awatar ღ Pani M.ღ: Lol takiego zakońćzenia to nawet po Tobie się nie spodziewałam!!! WTF jaka śmierć? miało być i zyli długo i szczęśliwie a nie i umarli na zawsze i razem. :D ale i tak jesteś naj w pisaniu romansideł
  • awatar ShutUpBaby,♥: O matko. Nie no zakończenie masakra, zaskoczyłaś ; D . Ale ważne że zakochani i będzie im dobrze : ) . Włąśnie, będziesz pisała jeszcze coś ^^ ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Usiedliśmy na kanapie wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać, nie mówił nic otulił mnie swoimi ramionami i milczał
- Patrick ja...
- jeśli nie chcesz nie musimy o tym mówić
- Wojtek był moim narzeczonym poznałam go w Anglii jak mieszkałam Manchesterze był moim pierwszym chłopakiem, myślałam że to ten jedyny na wieki ale szybko czar prysł a on okazał się koszmarem mego życia...
Wtuliłam się jeszcze mocniej w Patricka i kontynuowałam
-... Na początku obiecywał, że będzie idealnie wyznał mi miłość oświadczył się mimo że jesteśmy polakami po polsku mówiliśmy tylko wtedy jak się kłóciliśmy. Wybaczałam wszystko bo myślałam, że nic lepszego mnie w życiu już nie spotka. W wieczór kawalerski zrobili huczną imprezę no tak mówili... chciałam mu zrobić niespodziankę i wybrałam się do klubu ubrana w skąpa sukienkę. Niestety żadnej imprezy tam nie było, wróciłam do domu i w naszej wspólnej sypialni, w naszym łóżku uprawiał seks z moją kuzynką. Wkurzyłam się wybiegłam z domu wsiadłam do samochodu i wyjechałam, płakałam i jechałam nie miałam nic i nagle znalazłam się w Londynie. Znalazłam pracę, mieszkanie w Manchesterze byłam później tylko raz po rzeczy, wtedy wyszło na jaw że regularnie mnie zdradzał z różnymi panienkami od ponad roku. Ale odcięłam się od niego, przyrzekłam sobie, że nigdy nie dam się skrzywdzić żadnemu mężczyźnie. Chwile później dostałam prace w twojej firmie przestałam dbać o wygląd zewnętrzny aby stać się niewidzialna. A teraz on tu przychodzi jak gdyby nic się nie stało i ironizuję wymawiając moje imię. Ale jedno wiem
Patrick spojrzał na mnie zaciekawiony
- Wiem, że jesteś dla mnie kimś ważnym, kimś kogo bardzo lubię, a może nawet kocham. Ale nie chcę pośpiechu, chcę cie poznać i z dnia na dzień kochać jeszcze bardziej
Pocałował mnie w czoło i zaczął szeptać, a ja mogłam beztrosko rozpływać się w barwie jego głosu
- Suzi nie wierzyłem w miłość dla mnie była to zawsze brednia...
No kiepsko się zaczyna
- Ale kiedy poznałem Ciebie mój świat zmienił się o 180 stopni, mimo że wypierałem się moich uczuć, to w końcu zrozumiałem, że jesteś mi pisana i wszystko co się dzieje jest zaplanowane przez kogoś u góry. Kocham cię i będę czekać tyle ile będę musiał
Spojrzałam w jego piękne oczy i poczułam te moje motyle w brzuchu które alarmowały ,, Tak To Jest Ten Jedyne". Zbliżałam powoli głowę aby w końcu móc zatopić się w tych miękkich, ciepłych ustach i oddać się rozkoszy. W końcu byliśmy wystarczająco blisko siebie abym mogła go pocałować początkowo były to nieśmiałe krótkie całusy, który szybko zamieniły się w gorące, namiętne pocałunki. Teraz świat mógł się skończyć bo mam u boku tą jedyną prawdziwą miłość...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj nie piszę jestem pochłonięta lekturą...
Jutro wieczorem coś napiszę zaskakującego...
 

 
Siedziałam jeszcze chwilę gdy spostrzegłam że muszę się w końcu ubrać. Wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze spodnie, luźną koszulkę. Starałam się szybko ogarnąć siebie i dom. Zamówiłam pizze w mojej ulubionej włoskiej pizzeri. Włączyłam muzykę i latałam po pokoju z szczotką niczym wiedźma. Wywijałam tyłkiem w prawo i w lewo gdy po jakimś czasie poczułam czyjś wzrok na sobie. Odruchowo się odwróciłam i zdębiałam, nie wierzę co on tu robił, skąd wiedział gdzie mieszka. Zamykałam i otwierałam oczy z myślą, że mi się po prostu to śni. Nie po co on tu przyjechał ma facet tupet
- Zuzanna
Nienawidziłam jak ktoś zwracał się do mnie moim prawdziwym imieniem. Tak nazywam się Zuzanna ale zmieniłam imię na angielskie ludziom łatwiej się do mnie zwraca, a tamto imię przypominało mi o nim.
- Czego chcesz co? Mało Ci po tym co zrobiłeś? Teraz sobie o mnie przypomniałeś?
Był to najgorszy mężczyzna na świcie jakiego mógł człowiek urodzić, był to Wojtek. Mój były narzeczony może teraz byłby moim mężem gdyby... No właśnie gdyby nie wskoczył do łóżka wszystkim napotkanym dziewczyną na drodze, nawet mojej kuzynce
- Zuzanno przecież nie będziesz się na mnie gniewać całe życie, kochałaś mnie
Że też ma tupet tu przychodzić
- No właśnie KOCHAŁAM CIĘ ale już nie kocham, co już żadna cię nie chcę. A może nie masz pieniędzy
- aa...
Nie wytrzymałam przez łzy zaczęłam krzyczeć
- Zamknij się! Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj rozumiesz nigdy! Nie obchodzi mnie czego potrzebujesz i co sobie myślisz! Jesteś pusty, próżny i zadufany w sobie, chcesz to idź pieprzyć inne laski może jakaś głupia się znajdzie. Ale nigdy więcej tu nie przychodź!
Miałam ochotę się na niego rzucić z nożem i zabić, widziałam jego drwiący uśmiech, tą szpetną twarz, która zniszczyła mi całe życie...
- Suzi co się dzieję? Kim on jest?
W drzwiach stał zaskoczony Patrick
- Nikim, śmieciem, karykaturą człowieka.
- Jej byłym narzeczonym
Patricka oczy zrobiły się wielki, na jego twarzy malowało się zdziwienie
- Nana...narzeczonym ?
Wyjąkał to zszokowany, a ja nie wiedziałam co teraz mu powiedzieć
- Później Ci wyjaśnię... Wojtek wynoś się z mojego domu i nigdy więcej się tu nie pokazuj !!
- Nie najpierw porozmawiamy!
- Nie będę z tobą o niczym rozmawiać! Wynoś się!
Zrobił krok w moim kierunku, a ja odruchowo odskoczyłam do tyłu
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Porozmawiamy to wyjdę!
Był wciąż taki bezczelny ale ja, ale ja już nie jestem taka głupia, nie uwierzę już nigdy w żadne jego słowo
- Nie słyszałeś co powiedziała, wynoś się albo cie wyproszę
Oszołomiony Patrick w końcu się ocknął, był zdenerwowany nie podobała mu się ta cała sytuacja
- Ok, ok chciałem tylko porozmawiać nie to nie. Już sobie idę.
Jak zawsze tchórz, bezczelny tchórz ale cieszę się, że mam z nim spokój
Wyszedł z domu, a Patrick szybko do mnie przyszedł i czule mnie przytulił....
  • awatar ღ Pani M.ღ: Właśnie troche taka dziwna ta zmuła Patricka. Stał i patrzył jak się dziewczyna męczy. ale dobrze, że w końcu otrzeźwiał
  • awatar Zuzia <3: Omg ! Nie potrafisz nikogo zanudzic :) Swoją drogą twoja bohaterka ma ładne imię :P I co się teraz stanie? jak zaearguje Patrick?
  • awatar masakraaaa!!!: jedno mnie Ciekawi Patrick to Anglik Wojtek to Polak po jakiemu rozmawiali ?? ;> HAHAHAA wiem mam głupie rozkminy :D Jak zawsze świetny odcinek :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Odetchnęłam i odebrałam telefon
- Tak, słucham
- Suzi ja wiem, że coś jest nie tak dlaczego nie powiesz mi prawdy. Zrozumie wszystko tylko bądź ze mną szczera.
Jego głos drżał, a ja nie potrafiłam mu powiedzieć to czego się spodziewał. Nie potrafię wykrztusić tych dwóch słów, Kocham cię to za dużo
- Patrick posłuchaj to co do siebie czuliśmy to było czyste pragnienie, nie potrafię cię pokochać starałam się, wmawiałam to sobie ale nie jestem w stanie. Ty coś czułeś do Naomi i dobrze o tym wiesz, a ja Cię bardzo lubię ale nic poza tym.
Milczał słyszałam jego oddech, który przyspieszał ale on wciąż milczał
- Patrick
- Suzi... nie wiem co powiedzieć... nie wiem może masz racje. Może to nie to, może.... Muszę to przemyśleć
Rozłączył się byłam zszokowana nie wiedziałam co powiedzieć, moje myśli krążyły w okół jego słów. Ok za kilka godzin przyjedzie Rafael umówiłaś się z nim weź się w garść. Położyłam się w wannie pełnej wody i wciąż słyszałam głos Patricka ,,Może to nie to" , a może to było jednak to. Nie pragnie się kogoś tak po prostu bo ma się ochotę na seks, to nie ja. Rafael jest przystojny, ale nie znam go i chcę się umawiać po co? Suzi ty kochasz Patricka i doskonale o tym wiesz jaka z ciebie kretynka. Wyskoczyłam z wanny i wzięłam telefon do ręki, wybrałam numer Patricka i czekałam aż odbierze
- Tak słucham
On płakał, płakał prze zemnie
- Patrick muszę ci coś powiedzieć
- Suzi?
Był zszokowany
- Patrick ja wiem, że wcześniej powiedziałam że nic do Ciebie nie czuję ale chyba tak nie jest. Dużo się dzieje i szybko ale to nie jest nic. Uwielbiam się do Ciebie przytulać, całować cie, rozmawiać a nawet milczeć z tobą. Ja chcę być przy tobie, tylko przytłacza mnie tyle myśli
- Suzi to nie myśl tylko czuj tak jak ja. Kieruj się sercem
Uwielbiałam słuchać jego głosu
- Patrick przyjedziesz do mnie?
- Jak podasz mi w końcu adres
- Ahh no tak Downing Street 24
- Będę za pół godziny
- Czekam
Ok teraz muszę zadzwonić do Rafaela i co ja mu powiem Hej Rafael już cię nie potrzebuję pa
nie, nie nie z uczuciem...
Wzięłam telefon i wybrałam numer
- Tak
- Rafael ?
- tak
- Tu Suzi wiesz nie mogę się z tobą spotkać pa
- ale...
Rozłączyłam się, no Suzi gratuluję strategii porażka co to było. Trochę zaczęło mnie przerażać to gadanie do siebie muszę coś z tym zrobić.
  • awatar ღ Pani M.ღ: Hahah gdzieś już takie coś czytałam :D dobra nic nie piszę. :):D
  • awatar Zuzia <3: Tym mnie zszokowałaś :P Ale jak dziewczyny juz wspomniały: kobieta zmienną jest :)
  • awatar masakraaaa!!!: @.:Ta co buja w obłokach:.: dokładnie kobieta zmienną jest !! Powtarzam to dziś xxx cały czas :P ;D No powiem że się nie spodziewałam ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Przypomnienie:

- Uff a już myślałem, że coś się stało jestem Rafael
Nawet imię miał jak boskie stworzenie, jego głos mnie przyciągał jak magnes, wszystko mnie w nim przyciągało. Ehrr Suzi przestań przecież Patrick co ty robisz !!
- Jestem Suzi
Kretynka skończona kretynka



- Piękne imię dla pięknej kobiety
W tym momencie spłonęłam krwisto czerwonym rumieńcem. No Suzi wieź się do cholery jasnej w garść
- Dziękuję bardzo
- Za prawdę się nie dziękuję
O rany a ten dalej swoje, a ja tam czerwona jak burak stałam w dodatku brudny burak
- Może dała byś się zaprosić na niezobowiązująco kawę
- No nie przepadam za kawą...
- Ooo to szkoda...
- ale na herbatę lub dobrego drinka czemu nie
Kretynka ze mnie zaczęłam z nim flirtować, chodź w sumie jak spodobałam mu się brudna to co będzie na kolacji. Nie nie będzie żadnej kolacji Suzi a Patrick! Dopiero co wróciłaś z romantycznego wyjazdu, a ty już lecisz do jakiegoś kolesia! Ohhh miałam dość tego wewnętrznego głosu. Zamknij się no zamknij się jestem dorosła i robię co chcę! Tylko tak ci się wydaję
- Nie!
O rany krzyknęłam to na głos, on patrzył zszokowany na mnie. Co ja teraz zrobię
- Suzi coś się stało coś nie tak
- Przepraszam to długa historia nie wiem co zrobić. Podobasz mi się chcę się z tobą umówić, a z drugiej strony właśnie wróciłam z podróży z mężczyzną, który mnie kocha ale ja chyba jego nie
- Suzi uspokój się oddychaj powoli. To tylko drink damy sobie czas dobrze. Zaproszę cię do dobrego klubu, potańczymy, porozmawiamy. A jak sobie wyjaśnisz wszystko z tamtym mężczyzną to wtedy zobaczymy jak się los potoczy. Przecież nie przypadkiem wpadliśmy na siebie
O jejku on był taki cudowny, tego potrzebowałam czasu, a on chciał mi go dać i zdać się na los.
- Dobrze
- To gdzie mieszkasz chce wiedzieć gdzie mam po Ciebie przyjechać
- Przy Downing Street
- O to zrządzenie losu bo ja też.
No robiło się coraz ciekawiej, w końcu przyjechało metro, wsiedliśmy oczywiście on przepuścił mnie pierwszą. A rozmowa się wciąż toczyła
- To jak dzisiaj masz czas na drinka?
- Pewnie
- To o której mam być?
- o 20
No tak umówiłam się z zupełnie obcym facetem, a Patrick z nim też muszę porozmawiać o nas... W sumie to nie ma żadnych nas, nie kocham go. To będzie trudna rozmowa ale nie dzisiaj. Dojechaliśmy na miejsce, Rafael odprowadził mnie pod sam dom, całą drogę rozmawialiśmy o swoich zainteresowania i tym podobnych. Czułam jak byśmy się już znali, potrafiliśmy się dogadać. Pożegnałam i weszłam do domu, oparłam się o drzwi i zaczęłam się śmiać. Byłam taka szczęśliwa jak nigdy dotąd. Może to miał być mój szalony romans, może to on był mi pisany. Moje przemyślenia przerwał głośny dźwięk telefonu był to Patrick. No to będzie ciężka rozmowa....
  • awatar ღ Pani M.ღ: Nie chciałabym być w takiej sytuacji oj nie nie
  • awatar Zuzia <3: Coraz bardziej mi sie podoba :)
  • awatar masakraaaa!!!: Oj tam oj tam :D Słyszałam że zmiany są dobre :D Choć nie u Ciebie piszesz świetnie :D Jednak nigdzie Cię nie zapraszam :P Opowiem Ci jak było :P :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Położył mnie na skórzanym fotelu auta i usiadł obok. Zamknęłam oczy i milczałam nie wiedziałam co powiedzieć, a on stukał palcami o karoserie auta. Stukanie nadawało rytm tej bezwzględnej ciszy ale wciąż nikt nie odważył się odezwać. Skrupulatnie analizowałam jego słowa wcześniej wypowiedziane. Miejsce to miało być dla wyjątkowej kobiety niby cieszyłam się, że to ja nią jestem ale nic po za tym nie poczułam, że coś między nami jest, nie poczułam tej chemii. Może ja nic do niego nie czuję, przecież tyle lat go nienawidziłam. Każde jego słowo odbierałam jak atak, a teraz co miało się zmienić. Jedyne co czułam to pociąg fizyczny, miałam ochotę tylko uprawić z nim sex, a potem wracać do domu i siedzieć sama. Nic nie czuł to Naomi pfff głupota 5 lat razem i zero uczuć, a ja w to wierzę.
- Patrick ja chcę wracać do domu
Zrozumiałam, że to miejsce nie dla mnie, że nie jestem tą wyjątkową a wszystko tu przypominało mi jego słowa
- Suzi coś się stało?
Nie wiedział co się dzieje, był zdezorientowany
- Nie... Ja po prostu chcę wrócić do domu
- Dobrze pozbieram rzeczy i możemy jechać
- Dobrze
Zaczął szybko zbierać rzeczy i pakować do bagażnika w ciągu 10 min zrobił wszystko i ruszył w drogę. Włączyłam głośno radio zamknęłam oczy i starałam się wsłuchać w każde słowo piosenki. Akurat leciała jakąś piosenka brytyjskiego boysbandu wsłuchiwałam się w ich zabawny akcent, każdy z głosów był zupełnie różny od siebie ale razem tworzyli ciekawą lekką muzykę jakiej teraz potrzebowałam. Całą drogę analizowałam słyszane dźwięki z mojej nostalgii wyrwał mnie Patrick
- Suzi to gdzie cię zawieść?
- Na stację metra resztę drogi pojadę sama
- Ale Suzi...
- Proszę cię Patrick nie teraz
Odwiózł mnie na stacje wysiadłam z samochodu machnęłam ręką na pożegnanie i szybko uciekłam do tunelu metra. Stałam zmartwiona nie zwracając uwagi na swój wygląd
- Przepraszam
- Tak?
Spojrzałam w bok i oniemiałam stał obok mnie przystojny mężczyzna na jego widok kolana same mi się uginała był taki doskonały
- Coś się stało pani jest cała w błocie...
- O rany zapomniała...byłam nad jeziorem zgubiłam się w lesie, a później no nie ważne zapomniałam o moim wyglądzie
- Uff a już myślałem, że coś się stało jestem Rafael
Nawet imię miał jak boskie stworzenie, jego głos mnie przyciągał jak magnes, wszystko mnie w nim przyciągało. Ehrr Suzi przestań przecież Patrick co ty robisz !!
- Jestem Suzi
Kretynka skończona kretynka
  • awatar ღ Pani M.ღ: Hahaha dwa fronty? ale jak juz zaczęłaś pisać o Patricku to na bank z nim będzie a to tka dwuplanowa postać czytam dalej xD
  • awatar Zuzia <3: Haa :) Fajne, czyżby się zakochała?
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: Hahahah! fajnie czytać jak walczy sama ze sobą xD ciekawe jak to będzie :P czekam na kolejny :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ten odcinek już wstawiałam ale miałam problemy żeby był widoczny więc wstawię jeszcze raz

Przypomnienie:
- Suzi kochanie no przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak się wystraszysz.
- Dobra, dobra zemszczę się
- Co masz na myśli?
- Zobaczysz kochanie...




Przypatrywał się mi jeszcze chwilę próbując odgadnąć co ja wymyśliłam. Poszłam szybko do samochodu się ubrać
- Patrick?
- Noo
- No? To jak z tym śniadaniem?
- Już robię
- To ja idę sobie pospacerować ok za pół godziny będę
- Ok to ja się biorę do roboty
Poszłam w głąb lasu chciałam nastraszyć Patricka i schować się niestety idąc przez las spostrzegłam, że ja się zgubiłam. Zaczęłam nerwowo się obracać szukając powrotnej drogi, ale wszystkie drzewa były identyczne niczym się nie różniły, nie miałam pojęcia gdzie jest początek, a gdzie koniec. Chodziłam po lesie a czas mijał, miałam wrażenie że z każdym pokonanym krokiem oddalam się od jeziora ale szłam uparta myśląc, że dam sobie radę ale tak nie było. Usiadłam zrezygnowana na pniu i czekałam aż ktoś się zjawi, czas mijał robiło się coraz ciemniej, a wciąż nikt nie przyszedł. Zdenerwowana wstałam i zaczęłam biec przed siebie. Było ciemno nic nie widziałam ale biegłam i krzyczałam...
- Patrick! Jest tam ktoś! Pomocy!
Nikt się nie odzywał było cicho, zimno każdu szelest liści przyprawiał mnie o dreszcze. Wpadłam w histerię zaczęłam płakać, upadłam na ziemie i płakałam jak dziecko. Nie wiedziałam co zrobić byłam bezradna. Moje szlochanie przerwał trzask,serce zaczęło mi walić byłam przerażona, bałam się ruszyć, oddychać. Po chwili usłyszałam kogoś głos
- Suzi! Suzi! Odezwij się!
- Patrick?
- Suzi gdzie jesteś?
- Nie wiem nic nie widzę, leżę na ziemi obok wielkiego drzewa
- Nie ruszaj się stamtąd
Po chwili oślepiło mnie biało światło latarki, zmrużyłam oczy przede mną stał zatroskany Patrick
- Jezu Suzi tak się martwiłem nic ci nie jest?
- Wszystko w porządku tylko jest mi zimno
Otulił mnie swoją kurtką i zaczął stanowczo mówić
- Jeśli miała to być twoja zemsta to nie było to zabawne o mało co zawału nie dostałem
- To nie tak...
Zmrużył oczy i spojrzał na mnie zdenerwowany
- Okej początkowo miała być to zemsta miałam odejść kawałek i się schować ale się zgubiłam i nie widziałam jak wrócić Jejku nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu jesteś
Mówiąc to wszystko znów zaczęłam płakać
- Już dobrze, chodź zaniosę Cię do samochodu
Wziął mnie na ręce w końcu mogłam się w tulić w jego ciepły tors, musiał dobrze znać te lasy bo doskonale wiedział w którym kierunku iść i w mgnieniu oka znaleźliśmy się na polanie gdzie stało auto
  • awatar ღ Pani M.ღ: hehe chciała nastraszyć jego a sama o mało co w histerię nie popadła, niezła agentka
  • awatar masakraaaa!!!: No ja mam nadzieje że ne przestaniesz pisać bo skończyła by się nasza współpraca :p Eh własnie boję się że to iluzja że mogło by toi być wyobrażenie coś na siłę ... nie wiem jak rozpoznać ze to nie to ze to jednak coś prawdziwego ...
  • awatar scratchpad teens: @Zuzia <3: Tak masz rację ja sama nie wiedziałam jak to zakończyć pff
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›